tu jesteś:  Strona główna
Poszukiwanie skarbu Tenerisa 1/3

 


 Historia ta ma swój początek około 1250 roku, jak podają kroniki. Wtedy to do wsi Brochlovoci przybył tajemniczy rycerz, lub jak twierdzą inni czarnoksiężnik Teneris. Była to postać tajemnicza, a jego znakiem szczególnym było to, że podróżował zawsze w towarzystwie psa, suczki o imieniu Oghara.

Teneris pojawił się we wsi późnym popołudniem 11 października. Dzień był mglisty i deszczowy, a wraz z pojawieniem się Tajemniczej postaci z psem zerwał się wiatr, który z jednej strony rozgonił mgły, aby w drugiej z większą mocą nawiać kolejne. Nikt nie wie, dlaczego w kronikach znalazła się data przybycia Tenerisa. Jedynym świadkiem jego przybycia był stary Żyd Ruben, który we wsi prowadził niewielką gospodę. Wspominał potem, że przybysz był wychudzony i z bujnym zarostem na twarzy, a jego ogorzała od słońca i wiatru twarz, mimo srogości wydawała się miła. Uwagę przyciągały zwłaszcza oczy – świdrujące i przenikliwe jak dwa ognie. Teneris, mimo broni i innych dziwnych artefaktów stwarzał sympatyczne wrażenie – głównie to zasługa psa, który podróżował na jego kolanach i który „uśmiechał się do ludzi” jak zgodnie twierdzili widujący w kolejnych latach Tenerisa ze swoim czworonogiem.

Nowo przybyły osiedlił się niedaleko wsi na skraju lasu, na niewielkim wzniesieniu. Kroniki nie wspominają o początkach ich pobytu w okolicy Brochlovoci. Z ustnych przekazów spisanych wiele lat później przez Tomasza z Brambergu dowiadujemy się, że Teneris i Oghara żyli spokojnie nie wadząc nikomu w okolicy miejscowości Scapil, należącej do cystersów, prowadzących w okolicy grangię. W zapiskach Tomasza z Brambergu zaczynają się pojawiać informację o tym, że Teneris pojawiał się w domach osób chorych i pomagał im dochodzić do zdrowia, lecząc ich przy pomocy ziół i nieznanych nikomu eliksirów i dekoktów.

Kiedy informacje dotarły do cystersów ci przybyli do domu Tenerisa, aby sprawdzić czy nie uprawia czarnej magii. Po dwóch dniach odjechali i nigdy więcej nie niepokoili go już najazdami. Od tamtej pory od czasu do czasu wśród miejscowej ludności pojawiały się pogłoski o Czarnoksiężniku z Brechelshof, który pomagał miejscowej ludności.

Cała historia byłaby jedną z wielu, gdyby nie fakt, że wzmianki o leczniczych właściwościach pojawiają się w kronikach wielu miejscowych dziejopisarzy.

Tak oto w zapiskach Zacharego ze Świdnicy odnajdujemy informację, że zacny rycerz Teneris ze swoim czarodziejskim psem uleczył z podagry opata Jakuba z Jawora w. 1377 roku (!).

Inny faktograf Joachim Rootor pisał o cudownym ozdrowieniu pastora z Bolkowa, po zazyciu dekoktu przygotowanego przez rycerza Tanarika z Brachlina (zapis 

oryginalny), który przybył do posiadłości Pastora dwa dni po tym jak ten zapadł na ciężką niemoc niewzywany przez nikogo. Jego pies stał na straży nikogo nie wpuszczając do komaty, gdy jego pan zadawał magiczne eliksiry pastorowi. Wszyscy mieszkańcy przybyli do domu wielebnego twierdzą, że złota suczka bawiła się z dziećmi i dorosłymi, a ci w czas zabawy nie myśleli o tym, co odbywa się w komnacie. Kiedy rycerz wyszedł z izby, nieniepokojony przez nikogo dosiadł czarnego jak smoła konia i wyjechał z posiadłości. Kiedy oddalił się na pewną odległość, jego pies odsunął się od ludzi i pobiegł za swoim panem. Ludzie widzieli jak dobiegł do wierzchowca i wskoczył na siodło a koń wraz ze swoimi tajemniczymi jeźdźcami galopem zniknął na tle zachodzącego słońca.

W jednej z kronik nieznanego autora odnajdujemy informację o szkatułach złota i drogocennych kamieni, które przywozili do posiadłości słudzy wyleczonych.

Wiele lat Teneris pomagał miejscowej ludności rozdając potrzebującym swoje dobra.

Wydawało się, że Teneris jest stałym elementem krajobrazu, jak – nie przymierzając – przepływająca w okolicy rzeka.

Jednak jesienią w początkach XVII wieku Teneris znika. Wiejski głupek Hans przysięga, że widział starego Tenerisa, który zszedł wczesnym porankiem ze wzgórza w okolicy swojej posiadłości niosącego rydel. Starzec dosiadł swojego starego i okulawionego konia, z ziemi podniósł swojego psa, który był już za stary, aby wskoczyć na kulbakę i powoli odjechali. Teneris zatrzymał się jeszcze na chwilkę koło Hansa i rzekł do niego:

„Za wiele lat w rocznicę mojego przybycia do Brachowa ludzie o czystych sercach wraz z miłością na czterech łapach odnajdą resztkę mojego skarbu i moja największa tajemnica zostanie ujawniona”.

Początkowo Hansowi (zwanemu we wsi Głupim Jasiem) nikt nie wierzył, jednak na wszelki wypadek przekopywano las i posiadłość Tenerisa wzdłuż i wszerz... Jego posiadłość była dostojna i zadbana, ale nigdzie nie znaleziono żadnych kosztowności.

Wydawało się, że Tajemnica Czarnoksiężnika z Brachowa pozostanie nierozwiązana na wieki.

Tymczasem wiosną 2014 roku, do przebywających na brzegu zalewu Słup (którego wody skrywają pozostałości wsi Brachów) ludzi z psami podjechał na koniu młody mężczyzna i zagadkowo rzucił:

„Nadciąga burza. Podobno na skałce na tamtym wzgórzu może osunąć się ziemia... Dla takich miłośników psów to może być dobra wiadomość”

Pogłaskał psy, wsiadł na konia i odjechał....

Ludzie zaśmiali się, ale coś co dostrzegli w oczach jeźdźca kazało im ruszyć na wskazane miejsce. Faktycznie, kiedy byli w pobliżu lunął deszcz a w okolicach niewielkiej skałki osunęła się ziemia. W osuwisku coś zamigotało – mężczyzna podszedł i w zwałach ziemi znalazł gliniany dzban, w którym znajdowała się mapa okolicy z zaznaczonych miejscem ukrycia... no właśnie – czego?


 


 


« powrót
1 2 3 


wydrukuj dokument   wyślij znajomemu   ilość wyświetleń 2255

1999-2018 © MATinternet Zakopane & Psi Ratownicy :: Powered by AntCms