tu jesteś:  Strona główna
Ćwiczenia z GRS PCK Żary
Na samym początku obozu „Człowiek i pies – idealny team” w Lubrzy odwiedzili nas goście – grupa przewodników z psami z Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK Żary.


Przyjechali do nas już w sobotę w okolicach godziny 11. Z powodu rozpoczynającego się szkolenia i trwających spraw organizacyjnych panował u nas jeszcze nie lada chaos, jednak udało nam się nadmuchać ponton, a w przyczepie odnaleźć silnik i akumulator i udaliśmy się nad wodę.

Pierwszym ćwiczeniem, jakie wykonywałam ze Speedem było wejście do wody i przywoływanie go tak, aby podpłynął i odebrał ode mnie aport.

W drugiej części pies był przytrzymywany w takiej odległości, żeby nie widzieć, jak wchodzę do wody, a ja miałam schować się za niewielką kępą trzcin.

Następnym etapem było chowanie się na płytkiej wodzie pod gałęziami drzew, jednak już z osobą obcą.

Kolejne ćwiczenie to zapoznanie się z płetwonurkiem w pełnym ekwipunku oraz oswojenie z dźwiękiem wypuszczanego z butli powietrza. Jak dla mnie i mojego trzymiesięcznego malucha to super ćwiczenie socjalizacyjne!

Następnie wypływaliśmy na wodę pontonem. Na początku płetwonurek bawił się z psem, będącym w pontonie zabawką, po czym znikał pod wodą, aby po chwili wypłynąć i znów pobawić się z psem.

Ćwiczenia te przygotowują psa do pracy węchowej na wodzie, mającej na celu naukę wynajdywania zwłok.

Wszystkie psy pracowały po kolei, inne czekały w lesie na swoją kolei tak, aby nie rozpraszać psa ćwiczącego. Na pontonie cały czas był Grzegorz, jak zwykle czuwający nad wszystkim i tłumaczący wszelkie niejasności, za co po raz kolejny dziękuje.

Z tej części treningu niestety zdjęć nie mamy.

Po południu, kiedy psy odpoczęły, a my zjedliśmy posiłek regeneracyjny, udaliśmy się całą grupą do lasu na ćwiczenia pracy w terenie otwartym. Na początku sprawdziliśmy reakcję psa na pozoranta – każde zwrócenie uwagi przez psa na leżącą na ziemi osobę, miało być ogromnie nagradzane. 

Później przeszliśmy do poszukiwania ludzi: na początek psy pracowały na podrywkę, czyli widząc jak osoba się oddala; kolejna próba była jednak trudniejsza – pies był w znacznej odległości i nie widział chowających się pozorantów.

Niektóre z psów dłużej pracujących szukały już dwóch osób, a wszystkie starsze psy musiały już zaznaczać swojemu przewodnikowi odnalezienie kogoś w terenie.

Wieczorem nasi goście rozbili swoje namioty na torze do Agillity, a w późnych godzinach niewielką grupą wybraliśmy się na pobliski stadion na koncert grupy MYSLOVITZ.

Następnego dnia rano powtórzyliśmy ćwiczenia w terenie otwartym, a nasi goście musieli udać się w drogę powrotną do domu, jednak Grzegorz obiecał odwiedzić nas w tygodniu.

Jak obiecał, tak też zrobił. W czwartek w godzinach porannych na teren naszego obozu znów wjechała mała zielona terenówka, a w niej Grzesiek i Marta ze swoimi czworonogami.

Szybka organizacja osób chętnych do wzięcia udziału w treningu i do lasu.

Tutaj znów te same ćwiczenia i dopracowywanie problemów – z doprowadzaniem, zaznaczaniem. I nagle, po kilku poradach Grześka, okazywało się, że problem wcale nie jest problemem!

Oglądając zdjęcia zastanawiam się, co też nasi goście musieli myśleć pracując z nami i tłumacząc nam po 100 razy to samo... Zresztą sami zobaczcie!

Ja, w imieniu całej naszej grupy, bardzo dziękuje za przyjechanie, wspólne ćwiczenia i przekazaną nam wiedzę.

Nika
 


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.
« powrót


wydrukuj dokument   wyślij znajomemu   ilość wyświetleń 2743

1999-2018 © MATinternet Zakopane & Psi Ratownicy :: Powered by AntCms