tu jesteś:  Strona główna
Clifford
Historia o znalezieniu przyjaciela, 1200 km drogi i narzędziach ogrodowych.

Najpierw były prośby o poradę na forum molosy.pl, później dramatyczne telefony do nas, do behawiorysty. Niestety, rady nie skutkowały, jedenastomiesięczny nowofundland Clifford nie był w stanie przyzwyczaić się do zmiany, która zmusiła jego rodzinę do przeprowadzenia się do kawalerki. Dużego psa roznosiła energia, chorujące dzieci uniemożliwiały jego pani poświęcenie mu więcej czasu, sąsiedzi nie wykazywali dobrych chęci i cierpliwości i wzywali straż miejską z powodu jego szczekania.

W końcu zapadła bardzo dramatyczna dla właścicieli decyzja, że dłużej nie mogą się wszyscy męczyć, pies musi znaleźć dom, w którym będzie szczęśliwy.

Zostaliśmy poproszeni o pomoc w znalezieniu takiego domu. Zaraz potem zadzwonił nasz kolega Tomek Sz., że jego znajomy pilnie chciałby adoptować pieska, bo właśnie stracił swojego niufka i rozpacz w domu jest wielka.

Wiele rozmów się odbyło, by wszystko dograć, by wszyscy byli przekonani, że to właśnie ten dom, ten pies, że wszystko będzie dobrze.

Nowy właściciel sam pojechał przez całą Polskę z Wejherowa do Oświęcimia i odebrał psa.

A oto jego relacja:

W dniu 07.02. br. odszedł od nas ukochany Dino, czarny nowofundland. Dwa dni później zadzwoniłem do swojego dawnego kolegi, wiedząc, że działa w Stowarzyszeniu wielbicieli nowofundlandów TERRANOVA. Powiedziałem o moim nieszczęściu i poprosiłem o informację na temat, gdzie można zakupić szczeniaczka, który zapełniłby pustkę po Dinie. Jeszcze tego samego dnia oddzwonił do mnie informując, że Fundacja prowadzi program adopcji piesków i czy zależy mi na szczeniaku, czy też może przemyślę możliwość adopcji. Odpowiedz była natychmiastowa, jest to bez znaczenia, jeżeli jest piesek szukający domu, jestem do dyspozycji. Przy następnej rozmowie tel. przekazał mi kontakt do P. Magdy z Fundacji PSI RATOWNICY. Pani Magda przekazuje mi następującą informację. W Oświęcimiu jest nowofundland, którego właściciele szukają kochającego domu do adopcji swojego pupila. Z pobieżnych informacji wynika, że właścicielom pieska pogorszyły się warunki domowe i nie są w stanie, mimo wielkiej miłości do niego, zapewnić mu odpowiedniej opieki. Dostaję e mailem od Pani Magdy apel właścicieli pieska umieszczony na forum Fundacji Psi Ratownicy oraz parę fotek pieska o imieniu CLIFFORD. Decyzja natychmiastowa szybki kontakt telefoniczny z Panią Kasią, właścicielką CLIFORDA, wsiadam w samochód i jadę. Żonie mówię, że mam pilny wyjazd służbowy, nic nie mówię o piesku. Przybywam do Oświęcimia i generalnie sytuacja trochę mnie przerosła. Powiem tylko, że pieska oddawała właścicielka P. Kasia miała  łzy w oczach, dostałem trzy torby z jedzenim, piciem, zabawkami, miskami, kocykiem poza tym otrzymałem swoistą instrukcję spisaną na pięciu kartkach. Instrukcja zawierała, co piesek je, co lubi, co nie lubi, jak reaguje, na co reaguje, gdy coś chce lub nie i wiele innych informacji. Miałem przedziwne uczucie, że przyjechałem i kradnę tej kobiecie kawałek serca nie potrafiłem odnaleźć się w tej sytuacji po prostu wsiadłem do auta i jak najszybciej odjechałem. Droga powrotna była niesamowita cały czas zerkałem w tył co robi Clifford a był bardzo pobudzony wciskał nocha w każdą szczelinę na pewno trochę się bał często łapałem się, że bardziej skupiam się na tym co za mną jak przede mną. Dojeżdżam do domu jest 4.00 idę do drzwi otwiera małżonka i mówię do niej idź proszę i przynieś mi torbę z auta, bo ja muszę do toalety myślałem, że zrobię mega niespodziankę. Żona popatrzyła na mnie i mówi to ja idę rozłożyć kocyk a ty idz przynieś tego pieska. No i to jest negatywna strona 25 letniego pożycia, mimo konspiracji domyśliła się wszystkiego. No ale nie spodziewała się, że ten piesek to raczej nie jest do noszenia waga 62 kg. Potem siedziała przy Cliffordzie do rana głaskając go i popłakując. Jakieś dwa dni był spokojny sporo leżał odwiedzał sąsiadów a raczej ich pieski poznawał okoliczne lasy spacerując z nami. Po dwóch dniach stwierdził no to koniec tęsknoty za starym domem skoro mnie ci nowi wzięli to trzeba im pokazać, że mają pieska. Pod małą wiatą miałem ładnie poukładane narzędzia ogrodowe, ten porządek zdecydowanie nie był w jego guście i postanowił coś z tym zrobić. Łopaty grabie miotły itp po całym ogrodzie poroznosił widać ogród mu przypadł do gustu, bo zawłaszczył teren dla siebie. Czeka nas sporo pracy nad jego wychowaniem, ale tym się nie martwimy bo go kochamy.

No i to cała opowieść, ale pragnę tą drogą gorąco podziękować wszystkim, którzy pomogli nam w tym temacie. Specjalne podziękowanie dla byłych właścicieli Clifforda .Piesek był bardzo zadbany w bardzo dobrej kondycji na pewno był i jest bardzo kochany.

Pozdrawiamy Iwona i Gienek

 

A my dziękujemy wszystkim za pomoc i zaufanie.

Magda

 



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.
« powrót


wydrukuj dokument   wyślij znajomemu   ilość wyświetleń 3223

1999-2018 © MATinternet Zakopane & Psi Ratownicy :: Powered by AntCms