tu jesteś:  Strona główna
O tym jak PSI RATOWNICY spędzili ostatni weekend kalendarzowego lata

Zbiegiem różnych wydarzeń losowych okazało się, że weekend 18-19 września jest...wolny! I okazało się, że nie tylko rodzince Dzidoków to wieje nudą. Tak więc w sobotę o 10. rano wyruszyliśmy w stronę Legnicy, gdzie byliśmy umówieni z Przemkiem i Moniką.

Na miejscu spotkaliśmy się jeszcze na chwilę z Piotrem CC, który dzień spędzał w klasztorze w Lubiążu i udaliśmy się do lasu. Po znalezieniu miejsca, w którym byłoby mniej ludzi (co w sezonie grzybobrania wcale nie jest łatwe) każdy udał się do z góry ustalonych zadań – ja, mama i Monika do ćwiczenia pracy węchowej, Prezes, Melka i Ada do szukania grzybów, a tata... położył się pod samochód zobaczyć, co urwał na tamtejszych dziurach.

I to był jedyny moment, w którym jeszcze był jakiś podział, bo kiedy chowałyśmy się dla innych psów, grzyby wręcz pchały się nam się w dłonie, więc jak można było to zignorować!?

Po jakimś czasie przejechaliśmy w inne opustoszałe miejsce, gdzie planowo znów miałyśmy poćwiczyć węchówkę, a nawet chodzenie po szeleszczącej folii, ale... tam grzybów było jeszcze więcej!

Tak więc my pochyleni przeszukiwaliśmy kolejne sektory, natomiast nasze psy... były dość zdziwione naszym dziwnym zachowaniem. Pojawiły się także elementy konkurencji – kto znajdzie najmniejszego grzyba – tutaj nagroda dla taty Jurka, kto największego – tutaj wygrały Ada i Melka, a ja i Monika znalazłyśmy prawdziwki! Kiedy grzyby przestały się mieścić w bagażniku naszego Peugota, a Przemkowi w wiaderku, postanowiliśmy, że jedziemy zobaczyć pobliskie bunkry. Obejrzeliśmy opustoszałe budynki, które po oczyszczeniu ze szkła i innych śmieci, byłyby fajnym miejscem do ćwiczeń – i naszych medycznych, i węchowych z psami.

Po tym spacerze rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę. Z kolei w niedzielę postanowiłyśmy z mamą kontynuować ćwiczenia i poszłyśmy razem z Melą, jako naszą poszukiwaną, do lasu. Błędem było tylko niezabranie pojemnika na grzyby, bo, niestety, kiedy Nemo zobaczy jednego grzyba, wpada w trans...

Tak oto spędziliśmy w małym gronie ostatni weekend kalendarzowego lata i nawet momentami pogoda przypominała jeszcze letnie dni.

Nika


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione.
« powrót


wydrukuj dokument   wyślij znajomemu   ilość wyświetleń 2042

1999-2018 © MATinternet Zakopane & Psi Ratownicy :: Powered by AntCms